- Wiersz z tomu „Różowa magia” (1924).
- Stanowi 3 czterowersowe strofy.
- Jest wspomnienie o dziecku, które zmarło.
- W utworze znajdziemy zdziwienie, że nikt nie żałuje maleństwa.
- Nawet matka, która zawsze czuwała nad kołyską przechodzi nad tym faktem obojętnie.
- Dziecko nie ma też mogiły.
- Wyjaśnienie przychodzi w ostatnim wersie, miejsce dziecka „zajęła jakaś niedobra kobieta”, która nazywa się tak samo jak ono.
- Wiersz ilustruje kolejne etapy życia. Śmierć jest kresem dzieciństwa, zakończeniem czasu, kiedy jest się kochanym i rozpieszczanym.
- Przypomina tren opłakujący stracone dzieciństwo.
- Życie to jednak ciąg zdarzeń, których nie można zatrzymać.
- Czas biegnie nieubłaganie, z małych rozkosznych dzieci ludzie stają się dorośli.
Było raz dziecko zabawne i tłuste. Umarło. nie ma go nigdzie.
Biegało po domu, krzyczało. Są jeszcze jego fotografie w salonie.
Aż śmiać się i istnieć przestało, i nikt się nie zdziwił tej krzywdzie,
choć było tak kochane i rozpieszczone.
Gdy z domu powoli znikało, obyło się jakoś bez płaczu i pisku.
Zabawki, sukienki, niepotrzebne pamiątki zalegają poddasze.
Mama nieraz i do późnej nocy czuwała nad jego kołyską,
a jednak dzisiaj, gdy je wspomina — nie płacze.
Nazywało się tak jak ja, więc wszyscy myślą, że ja to ono,
i nie usypali mu gróbka, choćby takiego jak kopiec kreta.
Toteż płacze nocami w kominie, że je zapomniano, zgubiono,
że miejsce jego zajęła jakaś niedobra kobieta…